piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 1

   Był deszczowy dzień. Nic dziwnego był środek listopada. A dokładniej 15. Minęło równo pół roku odkąd mój młodszy brat zmarł. Podeszłam do okna i zobaczyłam mojego ojca pakującego rzeczy do samochodu. Jakby tego było mało tata się wyprowadza. Niby obiecał że będzie dzwonić codziennie, ale sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Wzięłam mój telefon i włączyłam muzykę. Położyłam się na łóżku. Wszelkie próby zaśnięcia kończyły się nie powodzeniem. Cały czas myślałam o moim bracie i o tacie. Gdy przyszedł się pożegnać przytuliłam się do niego i poczułam się jak 5 letnia dziewczynka. 
-Będę tęsknić. Powiedziałam przez łzy.
-Nie płacz Jess. Będę dzwonił jak tylko będę mógł.
-Obiecujesz? Spytałam i spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Obiecuję. Odpowiedział. Przytuliłam go jeszcze raz i wyszedł. Nie chciałam iść na dół. nie chciałam patrzeć jak mama płacze. Nie chciałam mu pomachać czy też odprowadzić do drzwi i usłyszeć że wszystko będzie dobrze. Chciałam po prostu żeby został. Żeby był przy mnie tak jak kiedyś. Żebyśmy znowu organizowali ogniska w naszym ogrodzie. Żeby dalej próbował nauczyć mnie grać w piłkę nożną. Chciałam żeby po prostu był. Stanęłam przy oknie i patrzyłam jak odjeżdża. Łza spłynęła mi po policzku. Wzięłam słuchawki, włączyłam muzykę i położyłam się do łóżka. Tym razem udało mi się zasnąć. Obudziłam się o 21. Zeszłam na dół. Moja mama siedziała w fotelu i oglądała telewizję. Widziałam że płakała. Podeszłam, przytuliłam ją i powiedziałam że wszystko będzie dobrze, chociaż sama nie dokońca w to nie wierzyłam. Mama spojrzała mi prosto w oczy i uśmiechnęła się. Chyba zauważyła że ja też płakałam i patrząć głęboko w moje oczy powiedziała:
-Oczywiście że będzie a wiesz dlaczego? Pokiwałam przecząco głową.
-Bo mamy siebie. Mama znów się uśmiechneła i widziałam że był to szczery uśmiech. 
-Masz rację. Odpowiedziałam i również się uśmiechnęłam.
-Chcesz coś jeść? 
-Oj tak jestem bardzo głodna.
-To chodź zrobimy kolację. Powiedziała mama. Wstała z fotela i ruszyła w kierunku kuchni a ja poszłam za nią. Gdy zjadłyśmy kolację poszłam spać. Jutro poniedziałek, a więc muszę wsześnie wstać i iść do szkoły. 01.00 nie mogę zasnąć. Chociaż bardzo tego pragnę po prostu nie mogę. Cały czas analizuję wczorajszy dzień. Myślę o tacie i o James'ie. Próbuję to sobie wszystko poukładać ale nie zabardzo wiem jak. Była mniej więcej 2 gdy udało mi się zasnąć. Jak zwykle ledwo zwlokłam się z łóżka gdy o 7 zadzwonił budzik. Wstałam i poszłam pod prysznic. Ubrałam się w zwykłe czarne rurki biały top i koszulę w czarno granatową kratę. Gdy zeszłam na dół mama czekała już na mnie ze śniadaniem. Gdy zjadłam spakowałam moją czarną torbę ubrałam czarne trampki i wyszłam. Na pierwszej lekcji była muzyka. Dzisiaj była moja kolej prezentacji. Wyszłam na środek klasy wzięłam i gitarę i zaśpiewałam piosenkę For The Love Of A Daughter Demi Lovato. Po muzyce miałam jeszcze 3 lekcje. Matematykę, historię oraz angielski.
_____________________________________________________________________________
No a więc to był pierwszy rozdział. Mam nadzieję że się wam podobał i że zostaniecie ze mną dłużej. ;)     P.S. Nialler będzie w 2 rozdziale ;) ;) ;)  komentujcie jeśli chcecie 2 rozdział!!  ;)

wtorek, 17 lutego 2015

Heey wszystkim!
Mam na imię Zuza, mam 12 lat i na tym blogu będę pisała opowiadanie o One Direction. Mam nadzieję że się polubimy.